Opowieść-gawęda autorstwa naszego Kolegi, Przewodnika Świętokrzyskiego - Henryka Kołodziejskiego.
Ukazała się w publikacji "Dawniej niż wczoraj Starachowic".

Tu kaj my tero siedzimy beły downik strasne lasy, co ich kniejami, a dzisioj puscom nazywajom. Środkiem płyneła wielgo woda od zachodu na wschód, na południu beły strasne góry, a od północy lasy przeokropny. Kiedyś, bedzie tymu z piętnaście tysięcy lat albo wincy, przyszły tutej ludziska, straśnie sie im jawtu widziało, a najbardzi nieduzo góra nad wodom, gdzie rosło straśnie dużo betków i lotała chmara róźny zwierzyny. Wtedy ta starsizna od tych ludziów se godo, ze jak je woda, minso, grzyby i ryby to im bieda nie chybi - i zostały. Unom góre (od grzybów) nazwali Grzybowom Górom, a płynącum wode od kamini Rzykum Kaminnum... I tak se siedzieli w samem środecku boru i nikt o nich nie wiedzioł. Strzelali se z łików do leleni, łapali w rzyce ryby i tak zlotało lato, zima, dali i dali....

Beli ino bezto bidni ze zamias Boga mieli grubachnego demba w lesie, na wielgi polanie i un beł ich bóstwo, imu sie kłaniali. Ale mieli tyz swoje cary i gursła, takie niby obrzyndy. Jednym takim obrzyndem beło mazanie swoi skóry cyli gemby i brzucha. Niby to troskę dla stroju, a reśta lo carów. A tero pewnikiem powicie, ze jo cyganie, bo niby skund ze te nase przodki mieli śminki cy inse mazidła? ano przecie nie kupowały ich baby w drogerjach ino robieły sobie same i jesce innym ludom sprzedawały.

A beło to tak z tum robotom mazideł - kiesik jednego lata dzieciska straśnie sie umorusały, bo skikały bez ogień i strasyły sie. Kobty niby mamy tych dziecioków wyguniały dziecka do rzyki zeby sie ochlapały i umeły, ale dzieciska beły okropnie rozbrykańce i tam nad wodom zaceny ciskać do siebie takimi cerwonymi pacynkami co ich wydłubywały z brzegu rzyki. Co taki chłopok cisnoł w drugiego pecynkom to na plecach albo nizy zostawały cerwune kropki albo plamki, zrazu myślały ze sie pokalicyły, bo to niby cerwune jak krew ale ze ich to nie bolało to bawieły sie ciskaniem tych pecynek az ich mamy na odwiecerz nie zawołały. Jak dzieciska przyleciały to madcyska aze sie za kudłato głowe złapały, bo myślały ze sie pokalicyły ale jak oberziały blizny to sie im to zwidziało i pokozały tacie. Tata beł chłop mundry i pomyślał se, ze to je cosik nowego i tyz mu sie spodobało. Pokozoł dzieciska pomazane w cerwune kropki starsiźnie i od ty pory zaceni myślić co by tu i jak zmajstrować z tego takie mazidło. Tak tyz sie zacyno prowdziwo kosmetyka i matyjorz nad Rzykom Kaminnom.

Ta ino beła i to sporo róźnica od dzisioj, ze wtedy nie baby ino chłopy sie malowały. Te śminke którom póżni ucone nazwali "krwicom" robieli tak:
Chłopy wydłubywały kijami i kawołkami rogów lelenich cerwune brełki z brzegów rzyki, dziecka nosieły toto wele "chałup" abo insych sałasów, baby suseły pecynki na słuńcu, a późni tłukły na płaskim kaminiu drugim kaminiem na takum mąke. I juz tym prośkiem mozna sie beło umazać na cerwuno, ale to im sie nie widziało bo i dysc abo pot zmywoł prosek i na nic. Późnik (nie od razu) połapały sie, ze jak do ty cerwuny mąki wrzucić kawałek łoju abo insego sadła i dobrze ozmisać to sie zrobi z tego galante mazidło (cyli śminka abo krwica). Tak tyz sie to mazanie skóry chłopom zwidziało ze mazały tyz swoje łuki i strzały, których uzywali do strzylanio źwierzyny. Godały te myśliwe, ze tako strzała co je pomazano na cerwuno zawdy trafio źwierza, a taki myśliwy co pomalowany na cerwuno dłuzy żyje bo nie imo go sie ani strzała a i źwierz go omijo i boi sie napastować. Naprzódy beły to takie zbytki ale późni ludziska zaceny w to wierzyć ze to wsyćko pomogo i tak późniejse pokolenia wzieny to za "obrzend i prawo".

Innym somsiadom nasych myśliwych tyz sie to straśnie widziało i tak zacyna sie ta moda serzyć na inse ludy. A ze nase przodki z Grzybowy Góry beły łebskie chłopy to wzieny sie chybko do roboty i robieły tego mazidła tela ze dostawały od innych ludzi za uno mazidło co im beło potrzeba. Miały tyz na to głowe zeby nikumu nie gadać skund majom i jak robium to mazidło. I tak bez długie wieki miały niby "monopl" na tyn towar.

Tak tyz nad nasom Rzekom Kamiennom w casie paleolitu zacon sie przemysł kosmetyczny i górnicy.

A ze opowiedziołem nie bajke ino scerom prowde to momy na to "dokumenty" które w 1923 roku archeologi odnalazły koło Wąchocka (na wydmach kole Św. Rocha). Znalazły tam archeologi blisko 300 śtuk takich kuńców do strzał z krzemienia, które do dzisiaj sum w Muzeum PTTK w Starachowicach. Wedle nazwy archeologi przezwali to miejsce kaj zyli nasi przodkowie znad Rzeki Kamienny "Rezerwat Rydno".

 

Kontakt

  • PTTK - Klub RYDNO
    ul. Kielecka 3
    27-200 Starachowice
  • tel. 661 559 505
  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.